Jak wychować małego czytelnika? Proste kroki dla rodziców dzieci 0–3 lata
Książka może pojawić się w życiu małego dziecka pomiędzy karmieniem a drzemką, podczas spokojnej zabawy na podłodze albo tuż przed snem. Nie musi wtedy konkurować z całym światem atrakcji ani oznaczać długiego czytania od pierwszej strony do ostatniej. Czasem wystarczy wspólnie obejrzeć ilustrację, nazwać zwierzę, naśladować jego głos albo pozwolić dziecku przez chwilę samodzielnie obracać kartonowe strony.
W pierwszych latach życia najważniejsze są skojarzenia, które powstają wokół książki. Jeśli wiąże się ona z bliskością, spokojem, głosem opiekuna i swobodnym odkrywaniem obrazów, ma szansę stać się czymś dobrze znanym i lubianym. Zainteresowanie książkami może wtedy rozwijać się bez nacisku – jako część zwykłych chwil spędzanych razem.
Zanim dziecko zrozumie historię, poznaje głos, obrazy i emocje
Małe dziecko może jeszcze nie śledzić fabuły, ale podczas wspólnego czytania dzieje się znacznie więcej niż samo słuchanie tekstu. Amerykańska Akademia Pediatrii zwraca uwagę, że wspólna lektura może wspierać więź dziecka z opiekunem, jego rozwój językowy, poznawczy i społeczno-emocjonalny, a także wczesny rozwój mózgu. Dla niemowlęcia ważny jest przy tym nie tylko tekst – liczą się znajomy głos, mimika dorosłego, jego reakcje i chwile wspólnej uwagi.
Książka wprowadza też język w innej formie niż codzienne polecenia i krótkie rozmowy. Przy ilustracji można wielokrotnie nazwać ten sam przedmiot, przeciągnąć dźwięk, powtórzyć prosty rym albo zatrzymać się przy tym, co właśnie zainteresowało dziecko. Maluch może odpowiedzieć spojrzeniem, gestem, wskazaniem palcem, gaworzeniem lub pierwszym słowem. Nie musi rozumieć całej opowieści, żeby uczestniczyć w takim spotkaniu.
Dlatego czytający dorosły nie jest wyłącznie osobą, która odtwarza zapisane zdania. Podąża również za reakcją dziecka, nazywa to, co widzi ono na stronie, i daje mu czas na własną odpowiedź. Nawet krótki kontakt z książką może dzięki temu łączyć język, bliskość i wspólne odkrywanie.
Nie namawiaj bez końca – zrób książce miejsce w zwykłym dniu
Małe dziecko nie potrzebuje wielu zachęt, żeby zainteresować się książką. Często ważniejsze jest to, czy może ją zauważyć, dotknąć, otworzyć i wrócić do niej w swoim tempie. Gdy książki są obecne podczas spokojnych momentów dnia, łatwiej stają się czymś znajomym, a nie przedmiotem wyciąganym wyłącznie wtedy, gdy dorosły planuje czytanie.
Nie trzeba też oczekiwać, że maluch od razu usiądzie na dłużej i wysłucha całej historii. Kilka chwil przy ilustracji, wspólne wskazywanie obrazków albo ponowne obejrzenie ulubionej strony mogą wystarczyć. Zainteresowanie książką warto budować przez dostępność, swobodę i powtarzalność, a nie przez ciągłe przypominanie.
Pozwól maluchowi prowadzić wspólne oglądanie
Małe dziecko uczestniczy w książce na swój sposób – patrzy, wskazuje palcem, gaworzy, wydaje dźwięki albo zatrzymuje uwagę na jednym obrazku. Warto odpowiadać na te sygnały zamiast skupiać się wyłącznie na odczytywaniu tekstu. W publikacji Dialogic Reading: An Effective Way to Read Aloud with Young Children zwrócono uwagę na znaczenie aktywnego udziału dziecka we wspólnym czytaniu, ale w przypadku najmłodszych taka aktywność może mieć bardzo prostą formę.
Opiekun może nazwać to, na co patrzy maluch, powiedzieć „O, auto!”, zapytać „Gdzie jest kot?” albo wspólnie naśladować odgłosy zwierząt. Gdy dziecko wraca do tej samej ilustracji, próbuje coś pokazać lub odpowiada własnym dźwiękiem, nie trzeba od razu kierować jego uwagi z powrotem na tekst. Lepiej wykorzystać ten moment i przez chwilę zostać przy tym, co właśnie je zaciekawiło.
Nie ma też potrzeby pilnowania kolejności stron ani kończenia całej książki. Maluch może ominąć fragment, cofnąć się do ulubionego obrazka albo po kilku minutach zainteresować się czymś innym. Taka swoboda nie przeszkadza we wspólnej lekturze – jest jednym ze sposobów, w jakie najmłodsze dzieci poznają książki.
Książka powinna być blisko – i w bezpiecznym miejscu
Jeśli książki są schowane wysoko albo pojawiają się tylko wtedy, gdy sięga po nie dorosły, maluch ma niewiele okazji, żeby zainteresować się nimi samodzielnie. Warto więc przygotować dla nich niskie i bezpieczne miejsce. Zamykane szafy czy komody pokojowe mogą nadal porządkować resztę dziecięcych rzeczy, ale kilka książek dobrze zostawić w zasięgu wzroku i rąk.
W pierwszych latach najlepiej sprawdzają się stabilne, łatwo dostępne rozwiązania oraz książeczki dostosowane do wieku. Kartonowe strony są wygodne do chwytania i pozwalają dziecku samemu przewracać kartki, oglądać obrazki albo wracać do ulubionej ilustracji. Nie trzeba też tworzyć dużej ekspozycji. Niewielki zestaw jest łatwiejszy do przeglądania, a część tytułów można co jakiś czas wymieniać.
Dzięki temu książka nie jest przedmiotem zarezerwowanym wyłącznie na wspólne czytanie z dorosłym. Może pojawić się podczas zabawy, odpoczynku albo krótkiej chwili samodzielnego oglądania – zawsze w miejscu odpowiednim dla możliwości dziecka.
Szukaj krótkich chwil na książkę w ciągu dnia
Książka nie musi pojawiać się wyłącznie wieczorem. Można po nią sięgnąć po drzemce, po posiłku, podczas spokojnej zabawy albo wtedy, gdy maluch potrzebuje chwili wyciszenia przy opiekunie. Dzięki temu wspólne oglądanie nie zostaje przypisane do jednej pory dnia i łatwiej dopasować je do nastroju oraz energii dziecka.
Nie każda taka chwila musi zamienić się w pełną lekturę. Jednego dnia dziecko obejrzy kilka stron, innego zatrzyma się tylko przy jednym obrazku, a jeszcze kiedy indziej będzie chciało wielokrotnie wracać do tego samego fragmentu. Można wtedy nazwać postać, powtórzyć dźwięk, przypomnieć znany rym albo po prostu pozwolić maluchowi samodzielnie oglądać stronę.
Najmłodsze dzieci nie potrzebują długich sesji z książką. Dużo bardziej liczy się regularny kontakt z książką, bez pośpiechu i przymusu. Krótka chwila wspólnej uwagi może być wystarczająca, by książka stopniowo stała się częścią zwykłego dnia.
Dla malucha liczy się prostota, obraz i powtarzalność
Przy wyborze książki dla dziecka w wieku 0–3 lata nie trzeba zaczynać od najbardziej rozbudowanej opowieści. Często większe zainteresowanie budzi pojedyncza wyraźna ilustracja, znajoma postać albo przedmiot, który maluch rozpoznaje z własnego otoczenia. Na pierwszych stronach mogą więc pojawiać się zwierzęta, jedzenie, części ciała, pojazdy, kąpiel, sen czy członkowie rodziny – wszystko to, co dziecko spotyka na co dzień.
Dobrze sprawdzają się też książki o rytmicznym brzmieniu. Rymy, powtarzające się słowa i wyrazy dźwiękonaśladowcze zachęcają do wspólnej zabawy głosem, a z czasem również do naśladowania. Przy najmłodszych warto wybierać trwałe książeczki kartonowe, które można samodzielnie otwierać i oglądać, oraz publikacje z dużymi, przejrzystymi obrazami bez nadmiaru szczegółów.
Nie trzeba unikać powtórek. Jeśli dziecko kolejny raz sięga po tę samą książkę, prawdopodobnie właśnie jej przewidywalność jest dla niego atrakcyjna. Może czekać na znany dźwięk, rozpoznać ulubiony obrazek albo wcześniej zareagować na fragment, który już pamięta. Z perspektywy dorosłego treść się powtarza, ale dla malucha kolejne spotkanie nadal może oznaczać coś ciekawego.
Zanim pojawią się litery, liczą się obrazy, dźwięki i wspólna uwaga
Dla małego dziecka książka jest najpierw czymś do oglądania, słuchania i wspólnego odkrywania. Maluch może rozpoznać na ilustracji psa, wskazać kubek, zatrzymać wzrok na twarzy bohatera albo odpowiedzieć własnym dźwiękiem na głos opiekuna. Z czasem dochodzą kolejne reakcje – gesty, próby naśladowania, pierwsze nazwy i coraz wyraźniejsze sygnalizowanie tego, co szczególnie przyciąga uwagę.
Takie doświadczenia dobrze pokazują, że droga do późniejszego czytania nie zaczyna się od odpytywania z liter. W materiale O nauce czytania i przygotowaniu do pisania Ewa Zielińska zwraca również uwagę na znaczenie mowy, słownictwa, słuchania, zainteresowania książkami oraz kontaktu z opowiadaniami. U najmłodszych można wspierać te obszary bez tworzenia osobnych ćwiczeń – wystarczy nazywać to, co dziecko widzi, powtarzać dźwięki, zatrzymywać się przy interesującym obrazku i zostawiać miejsce na jego reakcję.
Nie trzeba przyspieszać kolejnych etapów. Jeśli maluch chce przede wszystkim oglądać, wskazywać, słuchać i naśladować, właśnie na tym może opierać się wspólne spotkanie z książką. Nauka nie musi być osobnym zadaniem – może wynikać z ciekawości i powtarzających się chwil spędzanych razem.
Nie zamieniaj książki w zadanie do wykonania
Przy małym dziecku łatwo pomylić wspólne czytanie z próbą utrzymania uwagi za wszelką cenę. Maluch może jednak po chwili wstać, zamknąć książkę, wrócić do wcześniejszej strony albo zainteresować się zupełnie innym obrazkiem. To nie znaczy, że spotkanie z książką się nie udało. Problem pojawia się wtedy, gdy dorosły oczekuje jednego właściwego sposobu uczestniczenia.
Warto więc unikać sytuacji, w których:
- dziecko ma wysiedzieć spokojnie do końca;
- każda rozpoczęta książka musi zostać przeczytana w całości;
- dorosły pilnuje kolejności stron i nie pozwala wracać do wcześniejszych ilustracji;
- pytania pojawiają się jedno po drugim, a od malucha oczekuje się konkretnej odpowiedzi;
- każda próba nazwania obrazka, gest czy własny dźwięk są od razu poprawiane;
- lektura staje się obowiązkowym punktem dnia, niezależnie od zmęczenia i nastroju dziecka.
Znacznie więcej daje swoboda. Jeśli dziś wystarczy jedna ilustracja, jutro może zainteresować dziecko kilka stron. Jeśli maluch chce pięć razy obejrzeć ten sam obrazek, warto mu na to pozwolić. Przy najmłodszych dobra relacja z książką rodzi się raczej z ciekawości i poczucia bezpieczeństwa niż z konsekwentnego „realizowania” całej lektury.
Dobre skojarzenia z książką powstają po trochu
Nie potrzeba długiej lektury, żeby książka miała swoje miejsce w życiu małego dziecka. Czasem wystarczy chwila na kolanach opiekuna, znajomy obrazek, wspólnie powtórzony dźwięk albo kilka kartonowych stron obejrzanych przed snem. Te krótkie spotkania mogą wracać w różnych momentach dnia i wyglądać za każdym razem trochę inaczej.
Najważniejsze, żeby książce towarzyszyły ciekawość, bliskość i swoboda. Jeśli maluch może oglądać ją bez pośpiechu, reagować po swojemu i sam decydować, kiedy ma już dość, łatwiej buduje z nią dobre skojarzenia. Z czasem książka przestaje być specjalnym zajęciem – staje się po prostu jednym z naturalnych elementów wspólnie spędzanego czasu.
Źródła:
- https://kupmeble.pl/
- Literacy Promotion: An Essential Component of Primary Care Pediatric Practice: Technical Report – P. Klass, A. L. Mendelsohn, J. S. Hutton
- Developing Early Literacy: Report of the National Early Literacy Panel – National Institute for Literacy
- Dialogic Reading – WWC Intervention Report, U.S. Department of Education
- Dialogic Reading: An Effective Way to Read Aloud with Young Children – Reading Rockets
- O nauce czytania i przygotowaniu do pisania – E. Zielińska, Ośrodek Rozwoju Edukacji
- Learning to Read and Write: Developmentally Appropriate Practices for Young Children – National Association for the Education of Young Children
Autor: M.K.
BAJKA, to Publiczny Żłobek
w Wietrzychowicach.
