Nie układaj zawodowej drogi dziecka – pozwól mu poznawać siebie
W sieci regularnie krążą filmiki, podczas których bliscy urządzają niemowlęciu żartobliwy rytuał związany z przyszłą profesją. Na podłodze czekają wcześniej dobrane przedmioty – piłka, stetoskop, książka, barwne kredki albo inne drobiazgi. Maluch raczkuje ku jednemu z nich, a rodzina obserwuje każdy gest z uśmiechem, trzyma telefony w gotowości i pół żartem zapowiada, że zaraz los zdradzi, kim zostanie dziecko. W tej scenie nie musi kryć się nic złego – może po latach stać się ciepłym wspomnieniem. Kłopot zaczyna się w chwili, gdy opiekunowie nadają przypadkowemu wyborowi rangę zapowiedzi. Jeden przedmiot w małej dłoni wystarcza im czasem, a oni zaczynają snuć historię o przyszłym zawodzie albo talencie, który rzekomo właśnie się ujawnił.
UNICEF, gdy wyjaśnia prawa najmłodszych, podkreśla, że dziecko nie stanowi własności rodziców ani szkicu dorosłej osoby. To osobny człowiek, który ma własne prawa. Rodzice naturalnie są przy dziecku każdego dnia – podejmują decyzje, chronią je, wybierają i odpowiadają za wiele spraw. Troska ma jednak inną naturę niż układanie dziecku scenariusza. Można marzyć o bezpieczeństwie, radości oraz dobrym życiu malucha, lecz tych pragnień nie należy zmieniać w gotowy plan jego przyszłej drogi.
Jednorazowy wybór malucha nie przesądza o przyszłości
Rodzinny film albo domowa zabawa nie muszą niepokoić, jeśli wszyscy traktują je lekko. Komentarz: „Sięgnął po piłkę, rośnie nam piłkarz” potrafi rozbawić domowników przy stole i zakończyć się jako ciepła rodzinna opowiastka. Problem pojawia się w chwili, gdy dowcip zaczyna obrastać dziecko etykietą – „Od pierwszych miesięcy ciągnęło go do sportu”, „Już widać jej konkretną ścieżkę”, „Od maleńkości miała zostać tancerką”. Wtedy ruch raczkującego dziecka traci charakter wesołego wspomnienia i zaczyna kształtować spojrzenie dorosłych na malucha.
Dorośli miewają ochotę upewnić się, czy pierwszy gest miał w sobie coś więcej niż przypadek. Maluch trafia dłonią do piłki, więc opiekunowie przesuwają rekwizyty i uruchamiają zabawę od nowa. Gdy małe ręce ponownie kierują się ku piłce, łatwo dopowiedzieć historię – „No tak, rośnie piłkarz”. Nie wynika z tego jednak pewna wiedza o zainteresowaniach za kilka lat ani tym bardziej o zawodzie w dorosłości. Piłka mogła wyróżniać się mocnym kontrastem, leżeć w najlepszym punkcie widzenia, kojarzyć się z czymś znanym albo dawać najwięcej wrażeń zmysłowych.
Zespół z Indiana University Bloomington przyglądał się codziennym bodźcom wzrokowym niemowląt i wskazał, że najmłodsi często koncentrują wzrok na wyrazistych kontrastach oraz prostych wzorach. Dla dziecka większą rolę niż interpretacja opiekuna mogą odgrywać światło, krawędzie, bryła przedmiotu lub układ barw. Dorosły dopatruje się zapowiedzi talentu, a maluch może po prostu reagować na element najmocniej przyciągający jego uwagę.
Rodzice często wyczuwają to intuicyjnie, lecz podobna anegdota potrafi wracać w myślach, gdy następne gesty zdają się wzmacniać dawny dowcip. Dziecko może wybrać konkretną rzecz – dopiero dorosły dopisuje do tego znaczenie.
Dziecko nie żyje planami dorosłych
Rodzicielska wyobraźnia biegnie naprzód. Mama czy tata pragną dla dziecka dobra: bezpieczeństwa, spokoju, radości i życia lżejszego niż ich własne. W takich obrazach mieści się troska o kolejne lata, czułość, a niekiedy ślad własnych pragnień, które nigdy się nie ziściły. Nie zawsze dorosły widzi ten mechanizm od razu. Może szczerze wspierać malucha, a zarazem nie wychwycić momentu, gdy zaczyna odczytywać jego zachowania przez swoje oczekiwania.
Najczęściej ujawnia się to w małych gestach i komentarzach. Dorosły reaguje większym entuzjazmem, kiedy dziecko sięga po aktywność zgodną z rodzinnym obrazem, natomiast inne wybory kwituje ciszej albo szybciej je pomija. Podsuwa częściej tę samą zabawkę, zapamiętuje przede wszystkim sceny pasujące do domowej narracji, a spontanicznym próbom malucha nadaje sens zaczerpnięty z własnych planów. Kiedy dziecko stawia pierwsze kroki, przewraca się i znów rusza przed siebie, dorosły może zażartować: „No, przyszły zawodnik musi trenować, jeśli kiedyś ma biegać najszybciej po boisku”. Innym razem maluch odsuwa książeczkę, nie ma ochoty jej oglądać, a wtedy słyszy: „Naprawdę? Nasz mały badacz przecież uwielbia książki”. Brzmi to lekko i niewinnie, jednak odsłania sytuację, w której dorosła opowieść zaczyna iść przed uważnym patrzeniem na dziecko.
Dobrze więc czasami zatrzymać się przy własnych myślach o dziecku i sprawdzić, czy zostaje w nich przestrzeń na jego zmiany, osobny rytm oraz odmienność. Czy radość z nowej pasji nie przechodzi po cichu w wymaganie? Czy rodzinna historyjka nie zamienia się stopniowo w zadanie dla malucha? Dziecko nie stanowi kolejnej szansy mamy ani taty – nie odpowiada za prostowanie dawnych rodzinnych losów, cudze ambicje ani wizję udanego życia ułożoną jeszcze przed jego pierwszymi słowami. Nie musi być sprawne sportowo „po tacie”, ciche „po mamie” ani ambitne dlatego, że w rodzinie wszyscy podobno właśnie tacy są. Rodzic może odczuwać dumę z dziecka bez warunku, że wyrośnie ono na kogoś wcześniej zaplanowanego.
Kariera należy do świata dorosłych
Człowiek dojrzały potrafi rozważać nową posadę, zaglądać do ogłoszeń z Sosnowca, Poznania czy Krakowa oraz układać w głowie domowy grafik po zmianie rytmu zadań. Pomagają mu przeżycia, zasób słów i świadomość skutków. Rozpoznaje sens decyzji zawodowej, widzi jej następstwa i zauważa, jak potrafi przestawić codzienny porządek.
Maluch ze żłobka nie potrzebuje zawodowego scenariusza. Nie patrzy na przyszłość przez pryzmat profesji, poczucia stałości ani wytyczonej drogi przez życie. Jego rzeczywistość rozgrywa się teraz – w bliskości, odpoczynku, zabawie, powtarzaniu, ruchu i małych odkryciach.
Jak codzienność szykuje najmłodszych na kolejne lata?
Najmłodsi najlepiej przygotowują się na przyszłe lata wtedy, kiedy teraźniejszość daje im spokój, bliskość oraz miejsce na próby. Myśląc o dalszej drodze dziecka, odsuńmy na bok pytanie: „Kim zostanie?”. Na początku życia większe znaczenie ma codzienność – otoczenie, które pozwala maluchowi rosnąć, eksperymentować, wracać do znanych działań i czuć przy sobie życzliwego dorosłego.
Podobną perspektywę przedstawia Center on the Developing Child, placówka związana z Uniwersytetem Harvarda. W jej materiałach rozwój mózgu nie wygląda jak gotowy scenariusz – tworzą go najwcześniejsze przeżycia, więzi z opiekunami oraz drobne spotkania dnia powszedniego. Dorosły, który jest uważny, reaguje na sygnały dziecka, chroni jego poczucie bezpieczeństwa i rozpoznaje potrzeby, pomaga mu później uczyć się, regulować zachowanie, dbać o zdrowie i budować dobrostan.
U niemowląt i maluchów takie przeżycia rodzą się w prostych momentach dnia. Opiekun traktuje płacz poważnie, odpowiada głosem na dziecięcy dźwięk, wręcza zabawkę, ubiera w słowa rzecz wskazaną palcem, potem czeka na reakcję i pozwala wracać do tej samej aktywności. Może także otwierać przed dzieckiem wachlarz bodźców – klocki, piłkę, książeczki, wodne zabawy, muzykę, spacery oraz swobodny czas na podłodze. Celem nie jest test talentów ani szybkie wskazanie dziedziny, w której dziecko wypada najlepiej. Chodzi o to, że maluch poznaje świat wieloma drogami i stopniowo odkrywa obszary, które naprawdę go zajmują.
Sformułowania, które dają dziecku swobodę
Pojedynczy komunikat wypowiedziany z troską zazwyczaj nie niesie ciężaru. Zachwyt dorosłego nad maluchem, który przez dłuższy czas buduje z klocków, z entuzjazmem toczy piłkę albo z widocznym zainteresowaniem znów sięga po tę samą książeczkę, pojawia się zupełnie naturalnie i wspiera dziecko w codziennym poznawaniu świata. Maluch potrzebuje spojrzenia dorosłego pełnego radości, uznania i uważności wobec tego, czym właśnie się zajmuje. Dobrze jednak pilnować, aby serdeczny komentarz nie zmienił się w stałe określenie przypisane dziecku na dłużej.
Nadana etykieta zawęża perspektywę. Dorosły coraz szybciej wychwytuje zachowania pasujące do raz stworzonej historii, natomiast inne sygnały łatwiej umykają jego uwadze. Sposób mówienia wpływa na dziecko również wtedy, gdy jest jeszcze małe. Nie pojmuje każdego wyrazu w dorosły sposób, lecz odbiera intonację, zapamiętuje powtarzające się zdania i krok po kroku odkrywa, jaki obraz jego osoby powstaje w oczach innych. Te same komunikaty słyszą również ludzie z otoczenia – dziadek, babcia, ciocia, opiekun oraz znajomy. Gdy maluch często otrzymuje miano małego badacza, sportowego talentu albo artystycznej duszy, dorosłym przychodzi coraz łatwiej spoglądać na niego przez pryzmat jednej, utrwalonej opowieści.
Nie oznacza to potrzeby rezygnowania z pochwał i ciepłych słów. Znacznie lepiej dostrzegać wysiłek dziecka, jego radość, ciekawość oraz kolejne próby, a jednocześnie nie zamykać go w roli przygotowanej przez dorosłych. Można z zachwytem komentować to, czym maluch zajmuje się dziś, pozostawiając mu przestrzeń na całkiem odmienny wybór jutro.
Wsparcie dziecka nie potrzebuje scenariusza
Rodzic może z uśmiechem zauważać, że maluch raz po raz sięga po tę samą zabawę – nie musi jednak od razu przekuwać tej sympatii w plan na lata. Może proponować mu inne zajęcia, przyglądać się reakcjom i zostawiać przestrzeń na nagły zwrot. Maluch ma prawo przez jakiś czas całym sercem lgnąć do jednej czynności, a potem po prostu ją odłożyć. We wczesnym dzieciństwie nie świadczy to o chwiejności – dzieci właśnie w ten sposób sprawdzają świat.
Nie ma potrzeby kreślić dziecku zawodowego scenariusza, gdy myślimy o jego dobrym wejściu w życie. Na co dzień wystarczy pomagać mu czuć spokój i bezpieczeństwo, próbować nowości, odpoczywać, zmieniać zdanie oraz krok po kroku rozumieć siebie. Dzięki temu w przyszłości łatwiej wybierze drogę zgodną ze sobą.
Źródła:
- https://www.aplikuj.pl/ – Jak wybrać zawód? Predyspozycje i planowanie ścieżki kariery
- Child rights and why they matter – UNICEF
- New findings decipher building blocks of infant and AI vision – Indiana University Bloomington, Department of Psychological and Brain Sciences
- Konwencja o prawach dziecka – Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej
- Brain Architecture: An ongoing process that begins before birth – Center on the Developing Child, Harvard University
- Serve and Return: Back-and-forth exchanges – Center on the Developing Child, Harvard University
- What is Nurturing Care? – Nurturing Care for Early Childhood Development
- Parent Praise to Toddlers Predicts Fourth Grade Academic Achievement via Children’s Incremental Mindsets – A. Gunderson, N. S. Sorhagen, S. J. Gripshover i in.
Autor: A.K.
BAJKA, to Publiczny Żłobek
w Wietrzychowicach.
